WYMAGANA ZNAJOMOŚĆ MANGI!
- ..ostatnie co pamiętam, to widok Mikasy z Eren’em. Potem
to wszystko stało się tak szybko. - spojrzałem na młodego bruneta z nad kartki
papieru, gdzie wszystko to spisywałem. Nie ma sensu, żeby męczyć go nadal…
- Gdzie ona jest? - widać, że nie jest jednak zbyt
inteligentny, bo był mocno zdziwiony. - Mikasa, gdzie ona jest?
- Z-Została przemieszczona do pokoju, gdzie kiedyś
wypoczywał Eren.
Odszedłem od niego bez najmniejszych wyjaśnień. Nie uznałem,
oczywiście, żeby jakiekolwiek były potrzebne. Jeszcze by za pierwszym razem
nie zrozumiał o co mi chodzi, ale przecież nie mam całego życia, żeby mu to
drugi albo, co gorsza, trzeci raz to objaśniać. Jestem nadziei,że jest dobry w
tym co robi. Chyba tylko to mu pozostało, żeby dołączyć do mojego oddziału.
Pukaniem do drzwi zbytnio się nie przejąłem, bo wydało mi
się zwyczajnie zbędne. Jedyne co ta dziewczyna może robić, to ewentualnie spać (
jak bardzo się mylisz, drogi Levi… xD). Gdy zamknąłem za sobą drzwi - pragnę
dodać, że nie zbyt uważałem, żeby zrobić to jak najciszej - zauważyłem, jak
otwiera oczy.
- Niektórzy tu próbują spać. - usłyszałem zachrypnięty głos.
- Niektórzy twierdzą, że od spania jest noc. -
odpowiedziałem wchodząc w głąb pokoju i siadając na krześle obok łóżka.
Komentarza z jej strony nie usłyszałem, więc postanowiłem kontynuować. - Chce
wiedzieć co pamiętasz ostatnie?
- Wejście na mur.
- Czyli… pamiętasz wszystko? - przytaknęła, a ja zacząłem
zapisywać. - Jesteś jedną z nielicznych w takim wypadku. To dobrze. Byle by tak
zostało.
- J-Jak to…?
- Mówią, że koszmaru nie da się zapomnieć. A jednak
większość z tych, którym udało się przeżyć ma tak zwaną ‘amnezje’. Widocznie nie
chcieli o tym pamiętać. - odłożyłem kartkę na szafkę nocną przy łóżku. - Jak
się czujesz?
- Mam połamane żebra. Jak się mogę czuć?
- Ja tutaj próbuje miło prowadzić rozmowę, Ackerman. Chociaż
się trochę wysil, żeby być także odrobinę miłą. Wracając do mojego pytania -czy
po tym wszystkim myślisz, że dalej możesz być w oddziale zwiadowców?
- Będę tam, gdzie Eren.
- …A jakby Eren’a tam nie było? Dołączyłabyś? - z
niecierpliwością oczekiwałem odpowiedzi od niej. Jakby nie patrzeć… jest prawie
tak silna jak ja.
- Nie.
- Więc wyobraźmy sobie inną sytuacje. Jesteście razem z
Eren’em w oddziale i nic się nie zmieniło. Ale on musi być gdzieś indziej, a
ty, powiedzmy, musisz w tym czasie być z Ervinem i ze mną. Co w ten czas?
- Pytam czy nie ma innej opcji.
- Nie ma.
- Więc trzeba zmusić mnie siłą.
Uśmiechnąłem się do siebie w duchu i wstałem z krzesła.
Szybkim ruchem chwyciłem kartkę, która leżała na stoliku i bez pożegnania
wyszedłem. Uznałem to, oczywiście, za zbędne.
*
Podobnie jak kilka godzin temu, zamykałem drzwi od pokoju, w
którym jeszcze nie tak dawno mogłem znaleźć Eren’a. Jednak tym razem nie
usłyszałem niczyjego głosu. Spojrzałem więc na czarnowłosą dziewczynę.
Wyglądało na to, że śpi. Podszedłem cicho do łóżka, siadając na nim po chwili.
Pochyliłem się nad twarzą Mikasy i zacząłem szeptać jej do ucha.
- Ty suko, wiem,że nie śpisz, Ackerman. - zacząłem
wsłuchiwać się w jej oddech. Oddychała równo. Nie dziwi mnie to… ona się nigdy
takiego czegoś nie przestraszy. Nie powiem... imponuje mi to. - Jak się
okazało, wcale nie masz połamanych żeber. Za to gratuluje zalezienia się w moim
oddziale. - przybliżyłem swoje usta do jej. Po upływie kilku sekund poczułem
niesamowite ciepło i zatrzymałem jej pięść skierowaną na mnie.
- Eren… - usłyszałem podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Tak, tak, nie martw się. Będziesz z Eren’em. - puściłem
ją. - Widzę cię jutro z samego rana u
mnie w gabinecie. Zastanowimy się nad karą dla ciebie.
Kolejny raz tego dnia wyszedłem z tego małego pokoiku…